Ciemna srona mocy

Ciemna srona mocy

Najczęściej

opisuję wam pozytywne aspekty ćwiczeń, zmaganie ze swoimi słabościami, zabawę i

radość jaką czerpię ze sportu. Tym razem będzie inaczej, trochę bardziej

drastycznie. Dlaczego? bo ostatnio usłyszałam, że moje historie są  nie realne, przesłodzone i sztuczne.

Ciemna

strona mocy- bieganie

Nic

nie zapowiadało katastrofy, od takie wybieganie, plan 30 km. Wszystko szło dobrze,

aż do 22 km.

Może to ściana , na pewno nie, już kilka razy się o nią obiłam, ale nie tym

razem. Zaczęło się od kolki i bólu żołądka. Zdarza się, zwolniłam, zignorowałam

i dalej biegłam. Ból jednak się nasilał i na 27 km, dał znać o sobie tak

intensywnie, że musiałam iść. Po kilku krokach okazało się, że nie jest to takie

łatwe, mój marsz przerywałam by usiąść na chwilę, a potem położyć się na

trawie. I tak ciągle, bez przerwy, co to był za ból. Brak telefonu, brak

cywilizacji, samotność. Droga dłużyła się nie miłosiernie. Idę, siadam, leże,

idę siadam, leże....Co za koszmar. Doszłam do domu, padłam na łóżko i myślałam,

że skonam. Wszystko zakończyło się pozytywnie, po kilku godzinach doszłam do

siebie, ale zła byłam strasznie, że nie wykonałam zamierzonego planu.

Ciemna

strona mocy- rower

Kwietniowy

poranek, pogoda nie zachwyca jak to w kwietniu, na niebie ciemne chmury, a na

trawnikach topniejący już śnieg. Wyciągam rower, ubieram się ciepło, przecież

chodniki są odśnieżone, bez problemu można jechać. Mija kilka godzin, wizyta u

znajomych, wyglądam przez okno. Co pada śnieg, o nie szybko wyruszam, żeby

tylko zdążyć do domu. Po kilku minutach drogi znajduję się sama w wąwozie, w

którym nie ma żywej duszy i co się dzieje- zaczyna się śnieżyca, małe delikatne

płatki nacierają na mnie z taką siłą, że nie mogę ustać. Mam dwa wyjścia,

zakopać się w białym puchu, albo jechać. Wybieram to drugie, poruszam się

bardzo powoli, muszę mrużyć oczy, a nawet chwilami je zamykać, bo wiatr jest

tak agresywny. Już zaraz będę w domu, tylko chwilka, oszukuję sama siebie. Jest

ślisko, zimno, chodniki momentalnie pokrywa gruba warstwa śniegu. Do domu

wpadam przemoczona, wycieram kellysa, wrzucam na siebie kilka grubych swetrów,

chowam się pod kocem i popijam gorącą herbatę. 

Sport

to wielka nie wiadoma, w każdej chwili może nas zaskoczyć nasz organizm, albo

pogoda.

Czy

po tych wydarzeniach zmieniłam swój stosunek do sportu, może na trochę

zrezygnowałam, albo odpuściłam sobie? Nie, ponieważ ....... 

A zdrowe jedzonko? też radość, ale jaka smaczna:)

www.haluksy.biz www.wiekannmanschnellabnehmen.eu www.celulit.com.pl