Marcowa wishlista i o tym, że zasługujesz na piękne rzeczy

Marcowa wishlista i o tym, że zasługujesz na piękne rzeczy

Całkiem ładny marzec mamy w tym roku. Słoneczne dni napawają  potrzebą zrobienia małej rewolucji w życiu. A jak w życiu to i oczywiście w szafie. Mam ochotę wyrzucić całą jej zawartość na łóżko i zdecydować co nadaje się jeszcze do noszenia, a co zasłużyło już na emeryturę. Niczym się nie różnię od większości kobiet na świecie i  rano stając przed wyborem co na siebie włożyć mam wrażenie, że  widzę  pustkę. Im lepiej chcę danego dnia wyglądać tym ten dylemat się nasila.

W naturze musi oczywiście panować równowaga, a zatem wyrzucenie kilku szmatek, które dawno przeżyły swoje dni chwały jest jednoznaczne z wycieczką na zakupy. Czuję się okropnie odmóżdżona pisząc te oczywistości, ale czy musimy być ambitni i poważni w każdej sekundzie naszego życia? Nie musimy. Zresztą jak mawia Maxineczka "kto mi zabroni?".

Ostatnio na blogu Pretty Perfection znalazłam ciekawy tekst o tym, że jesteśmy dla siebie najlepszą inwestycją. Zainspirował, będąc jednocześnie uzewnętrznieniem myśli krążących po mojej głowie. Wielokrotnie postępowałam tak jak opisuje autorka. Żałowałam sobie pieniędzy na ładne rzeczy, które mogłyby mi służyć latami. W jakiś niezrozumiały sposób miałam blokadę na to, żeby chcieć wyglądać i czuć się naprawdę dobrze. Pomyślicie, że skoro tak sobie żałowałam to pewnie zaoszczędziłam kupę kasy np. na podróże. Nic z tych rzeczy. Zamiast kupić sobie jedną ładną rzecz, wybierałam kilka szmatek, które szybko stawały się brzydkie, zniszczone i zmechacone. 

Z tą wymarzoną garderobą jest trochę tak jak z odchudzaniem i dążeniem do ładnej sylwetki cokolwiek to dla każdej z Was z osobna znaczy. Robimy to dla siebie. Po to by czuć się dobrze i nie martwić się ograniczeniami. Skoro ubrania są naszą drugą skórą wniosek nasuwa się sam. Trzeba o garderobę dbać z  taką samą uwagą jak o ciało.

W końcu analizując swoje postępowanie doszłam do wniosku, że muszę iść przez życie z podniesioną głową i świadomością, że zasługuję na robienie sobie przyjemności. Świat naprawdę się nie zawali jeśli kupię coś droższego. Szczególnie zważając na to, że wydane pieniądze i tak by się rozeszły. Może części  z Was wyda się to dziwne, bo zasadę quality over quantity wyniosłyście z domu, myślę jednak, znajdą się i takie, które tak jak i ja potrzebują utwierdzenia w przekonaniu, że warto odżałować i dopieścić się w ten najbardziej prozaiczny sposób i zaszaleć w ulubionym sklepie.

www.haluksy.biz www.wiekannmanschnellabnehmen.eu www.celulit.com.pl