Dziewczynki do domku!!! I relacja na gorąco:D

Dziewczynki do domku!!! I relacja na gorąco:D

Kolejny tydzień i odliczanie.

Maleństwo we wtorek ważyło 1970 gram: więc oczywiste (prawie:)było to, że już w środę przekroczy dwa kilo. Ale nie sądziłam byśmy dostały wypis już w środę.

Dlatego też szykowałam się na czwartek i post szykowałam taki wprowadzający:)

Cały wtorek to jak ostatnio co dzień szaleństwo.

Hehe Bartek się mnie pyta, kiedy wystąpię w maratonie, bo kwalifikuje się już na pewno:P

Wczoraj mieliśmy załatwić sprawę fotela do karmienia.

Oczywiście skorzystaliśmy ponownie z portali z rzeczami używanymi.

I oczywiście post obiecany nie dotarł na stronę, ponieważ zwyczajnie zasnęłam.

Wierzcie lub nie, bo sama nie wiem jak to się stało. Padłam. Serio.

W każdym razie wybraliśmy się po fotel znów poza Lublin, i ponownie wróciliśmy do domu późną nocą. Zwłaszcza, że Dziewczynki Nas przetrzymały i bardzo późno wyjechaliśmy z Lublina.

Rano zaspałam,więc do szpitala biegłam na jednej nodze.

Moje córeczki są ostatnio jak rybki: jak są głodne to tak młócą rączkami powietrze plus buźkami tak mlaskają. Biedne głodomorki. Więc do nich leciałam.

Wpadłam na oddział i pytanie standardowe: Jak Maleństwo?.

Ciocia odpowiada, że jest DWA kilo równo i, że w czwartek do domu.

Ja ucieszona, a tu nagle przychodzi ciocia główna: Pani Ordynator i mówi:,, Trojaki do domu"

Ja pytam:,, Ale kiedy"

A Pani Ordynator do mnie na to: DZISIAJ!!!

Hehe a później mi powiedziała, żebym oddychała, bo zapomniałam chyba z tego wszystkiego:)))))

W szpitalu nie zabawiłam długo, bo nagle okazało się, że muszę wszystko w domu wypakować, powyciągać.(Popakowane było, żeby się nie kurzyło:).

Musiałam również przygotować dla Laleczek ubranka i kocyczki i wszystko na pierwszą podróż autem:)

Dzięki Bogu pogoda dopisała. Nie było ani zimno ani za gorąco: akurat w sam raz:)

Czas w domu leciał jak oszalały i wybiła 15 czas wypisu:)

Pojawiliśmy się w szpitalu z całym wyposażeniem.

Wyprzytulałam jeszcze raz ciocie, podpisałam wypisy i zaczęłam wierzyć, że to się dzieje naprawdę:!

Dziewczynki chyba czuły moje podekscytowanie, bo też były zaaferowane:)

Wystroiłam je w Nasze ubranka:)

Ciocia pomogła Nam ułożyć je w foteliki i zjechaliśmy windą, żegnając Oddział Intensywnej Terapii.

Do samochodu Niunie zapakował Tatuś a Ja całą drogę nieprzepisowo zaglądałam na tył samochodu, patrząc jak przebiega pierwsza podróż.

:)

Przed godziną siedemnastą staliśmy się prawdziwą, kompletną RODZINKĄ:)

Jesteśmy w domu:DCałą piąteczką:******

KOCHAM!!!!!!!!!!!!!!!!

Dziś czeka Nas PIERWSZA WSPÓLNA NOC:)

Mam stresa wielkiego!!! Ale damy radę:D. 3 majcie kciuki:D

Dziewczynki po przyjeździe do domu były troszkę zestresowane zmianą miejsca.

Ale zjadły mleczko, i przede wszystkim my się uspokoiliśmy.

Teraz słodko sobie śpią:)

A JA nadrabiam bloga z Dominisią Kangurkiem na piersi.

Bartek tula Lilusię, a Jagódka śpi między nami.

 Co jakiś czas sobie mruczą, oczywiście wszystkie na raz.

A Ja myślę sobie, że tak właśnie to miało wyglądać od zawsze.

Bez kabelków, zapachu szpitala, pokłutych nóżek, główek, setki plasterków, wielkich wenflonów wystających z mini nóżek czy główek.

Czuje ciepło mojej córeczki na swojej piersi, słyszę jej szybki oddech.

Mój mąż spokojny, szczęśliwy.

Dziewczynki z Nami w domu.

Życie jest piękne.

KOCHAM CIĘ ŻYCIE za to co mam <3 <3 <3

www.haluksy.biz www.wiekannmanschnellabnehmen.eu www.celulit.com.pl