"Przebudzenie Arkadii" - Kai Meyer

Klimaty mafii sycylijskiej uwielbiałam od zawsze. Tak, wiem,

że to może nie do końca dobrze o mnie świadczy, ale uważam, że ten świat ma w

sobie coś fascynującego. Jest tam widoczny honor i zasady, których wszyscy

przestrzegają, a złamanie omerty grozi śmiercią. Może to trochę staroświeckie,

ale wierzcie mi - w ich oczach wygląda to zupełnie inaczej. A i ja sama

twierdzę, że ma to w sobie pewne „piękno”. Sięgając po „Przebudzenie Arkadii”

nie sądziłam, że otrzymam tak znakomite połączenie Sycylii i mitologii, które

całkowicie przeniesie mnie do swojego świata.  

Rosa Alcantara po wszystkim, co ją spotkało w Nowym Jorku,

postanawia uciec na Sycylię. Mieszka tam jej ciotka i siostra, a dziewczyna

liczy na to, że odetnie się od przeszłości. Jednak Rosa zupełnie nie zdaje

sobie sprawy z tego, że trafi do mrocznego świata mafii i zostanie wplątana w

odwieczną walkę rodów sycylijskich. Jakby tego było mało, to tajemniczy i

nieziemsko przystojny Alessandro, którego spotyka na lotnisku, okazuje się być

mafiosem stanowiącym zagrożenie nie tylko dla młodej dziewczyny, ale i całego

rodu Alcantarów. Ale to jeszcze nie wszystko… gdzieś między wierszami pojawia

się wzmianka o pradawnej krainie Arkadii, gdzie ludzie posiadali zdolność

przemiany w zwierzęta. A trzeba było zostać w tym Nowym Jorku…

Umieszczenie motywu mafii w powieści dla młodzieży jest

sprawą bardzo ryzykowną. Mafia to nie zabawa i nie można jej przedstawiać jako

potulnej organizacji, bowiem książka straci w oczach czytelnika wiarygodność. I

to była właśnie moja główna obawa… główni bohaterowie mają niecałe 18 lat i trafiają

do świata korupcji, broni, przestępstw i omerty. Jednak Kai Meyer doskonale

wiedział co robi – w znakomity sposób przedstawiła rody Alcantarów i

Carnevarów, zależności pomiędzy nimi panujące, ale co najważniejsze – wcale nie

postanowiła zbagatelizować sprawy śmierci, rozlewu krwi, spisku i zdrady. Są to

stałe elementy tej pozycji, gdzie widoczne stają się dwie rzeczy: ludzie nie

cofną się przed niczym, aby osiągnąć swój cel i są w stanie wykorzystać do tego

innych – bez skrupułów, poświęcając nawet życie bliskich i zaufanych im osób. 

Skoro już ustaliliśmy, że motyw mafii został bardzo dobrze

zrealizowany, przejdźmy teraz do wątku mitologicznego. W tej części dostajemy

zaledwie wprowadzenie do świata Arkadii, pojawia się wiele pytań, na które

odpowiedzi nie otrzymujemy. Rosa dopiero rozpoczyna swoje małe śledztwo i

zapewne w kolejnych częściach będziemy wchodzić głębiej w tę legendę. Przemiana

ludzi w zwierzęta nie jest niczym nowym – element ten wprowadziło do swojej

twórczości wielu autorów, więc mogłoby się wydawać, że nie ma tutaj nic nowego.

Jednak pozory mylą… teoretycznie przemiana pozostaje przemianą, ale jakoś

odczułam tutaj pewne subtelne różnice w porównaniu do innych książek o

zmiennokształtności. Autorowi udało się rozbudzić moją ciekawość, co do

tajemnicy Arkadii i jej powiązania z rodem Alcantarów i Carnevarów.

Mimo trzecioosobowej narracji w łatwy sposób można żyć się

z bohaterami i zrozumieć ich poczynania. Kai Meyer w znakomity sposób

przekazał nam ich emocje oraz myśli i potrafi nas nie raz zaskoczyć. Postać

Rosy jest po prostu świetna i w trakcie czytania dowiadujemy się o niej rzeczy,

które naprawdę wprawiają nas w lekkie zdumienie. Jest silna i odważna, potrafi

walczyć o swoje i pokazać pazur. Młoda Alcantara jest zamknięta w sobie i

raczej stroni od ludzi, ale pobyt na Sycylii zdecydowanie temu nie służy.

Dziewczyna musi pokazać na co ją stać i mimo że w wielu książkach można się

spotkać z silnymi i hardymi bohaterkami, tak ta się od nich różni. Dostrzegłam

w niej jakąś iskrę, której wszystkim innym brakowało. Nawet gdybym ustawiła

wszystkie moje ulubionego bohaterki o podobnym charakterze to i jak mimo

podobieństwa Rosa by się wyróżniała. Alessandro początkowo stanowił dla mnie

zagadkę, ale on również nie jest typowym nieziemskim przystojniakiem, który

kradnie serce głównej bohaterce. Jest w nim coś więcej.

Akcja raz przyspiesza, raz nieco zwalnia dając czytelnikowi

chwile wytchnienia. Napięcie stale gdzieś się tam przeplata, bowiem życie w

otoczeniu mafii, gdzie każdy ma ochotę strzelić Ci kulkę prosto w środek czoła

nie obejdzie się bez tego elementu. Sama świadomość, że przed głównymi

bohaterami ciężkie chwile i podejmowanie decyzji, które mogą zaważyć na losie

obu rodów sprawia, że książkę tę czyta się z zapartym tchem. Kai Meyer posługuje

się językiem przystępnym i zrozumiałym dla każdego, a historia jest tak

wciągająca, że ciężko się od niej oderwać. Ja ją po prostu pochłonęłam i

naprawdę trudno było mi ją odłożyć na półkę – zarówno w czasie przerw w

czytaniu, jak i już po zakończeniu całości lektury – nie chciałam opuszczać

tego świata.

„Przebudzenie Arkadii” to wspaniała pozycja, która mnie

całkowicie porwała i oczarowała. Autorowi udało się połączyć w jedną całość dwa

motywy, które uwielbiam. Wątek romantyczny nie przyćmił tego, co najważniejsze,

a jedynie dodał pikanterii i stanowił nieprzesłodzone urozmaicenie idealnie

pasujące do fabuły. Książka jest dopracowana, pełna emocji i zaskakujących

zwrotów akcji. Na pewno nie uda mi się tak łatwo zapomnieć tej historii… ba! Ja

wcale nie chcę o niej zapominać, a już nie mogę się doczekać, kiedy sięgnę po

drugą część. Ale… wyobrażacie sobie jakim koszmarem będzie zakończenie całej

trylogii? Ta świadomość, że historia się zakończyła i muszę pożegnać się z

bohaterami i całym tym światem… Ale nie ma się co martwić na zapas, w końcu za

mną dopiero pierwsza część, która otrzymuje ocenę 9/10.

Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu:

www.haluksy.biz www.wiekannmanschnellabnehmen.eu www.celulit.com.pl