James E. L. - Pięćdziesiąt odcieni

James E. L. - Pięćdziesiąt odcieni

Cykl Pięćdziesiąt odcieni, w skład której wchodzą :

1. Pięćdziesiąt twarzy Grey'a

2. Ciemniejsza strona Grey'a

3.Nowe oblicze Grey'a

Kto o niej nie słyszał ?

Anastasia Steele, studentka, kochająca czytać, niewinna, płochliwa, została wmanewrowana przez swoją najlepszą przyjaciółkę w przeprowadzenie wywiadu z boskim rekinem finansowym. Oczywiście, co jest przewidywalne, gdy tylko się ujrzeli zapragnęli czegoś więcej. I tak zaczyna się ich przygoda, od niewinnych niby przypadkowych spotkań, po ścisłe warunki ich "układu" po szaleńcze uczucie.

Pięćdziesiąt twarzy Grey'a, pierwsza część trylogii. Długo wahałam się zanim postanowiłam sięgnąć po tą trylogię, a gdy już to zrobiłam, przeczytałam jednym tchem.  Była to pierwsza książka w której było tyle scen erotycznych jaką czytałam. Jak na mój gust trochę za dużo.

Przyznaję się szczerze że bardziej zaciekawiła mnie historia Grey'a, jego dzieciństwo, to czy będą razem niż cała ta erotyka. W drugiej części trylogii złapałam się na tym że nie czytałam połowy scen erotycznych, omijałam je, jakoś bardziej interesowała mnie akcja która się rozgrywała. Koniecznie chciałam odkryć o co chodzi temu Christianowi. Dlaczego jest taki apodyktyczny i żądny kontroli.

W trzeciej części opisy scen łóżkowych szczerze mnie nudziły. W całej trylogii było kilka słów które powtarzały się w każdym akcie miłosnym i niesamowicie mnie irytowały. Autorka książki ma na prawdę bardzo fajny sposób pisania, który przypadł mi do gustu, czyta się lekko i przyjemnie, no ale moim zdaniem chyba za bardzo chciała wyolbrzymić i przekoloryzowała miłosne uniesienia bohaterów. Zapewne dzięki temu książka zaistniała i była tak popularna,.

Bardzo podobały mi się sceny z "wewnętrzną boginią", które były lekkie, przyjemnie i śmieszne. Anastasia, posiadała swój wewnętrzny głos, który przybrał postać żartobliwej wewnętrznej bogini i wydaje mi się że moją sympatię można zawdzięczać właśnie figlarnej bogini, która to w popłochu chowała się za kanapą to tańczyła taniec hula. Moim zdaniem właśnie ten element wyróżnia E.L. James na tle innych autorów książek dla kobiet.Co do tego typu książek, zwanych typowo kobiecymi. Jest to fajny dodatek. Bardzo podoba mi się że zaczęto otwarcie pisać o sprawach łóżkowych i to w sposób ładny, przyjemny i nie wulgarny. Moje zdanie jest takie że to jest super, ale w nadmiarze może człowieka strasznie przytłoczyć i tak się stało ze mną. Jeżeli chodzi i inne książki wzorowane na tej co podbiła podobno serca milionów, są pisane na jedno kopyto. To samo!. Facet bogaty, kobieta nieśmiała i niezauważająca własnych atutów odkrywa wspaniałego, pewnego siebie mężczyznę, który zabiera ją w podróż jej życia. Chociaż i tutaj zdarzają się powieści oryginalne, z na prawdę ciekawą fabuła gdzie sceny erotyczne to dodatek, a nie główny moty .

Czy polecam tą trylogię. Tak, uważam że każda kobieta i mężczyzna (:) powinien/na ją w wolnej chwili przeczytać chociażby po to żeby przekonać się jak ładnie można mówić o sprawach seksualnych, pośmiać się z wewnętrznej bogini. A co do oceny, mi się po mimo przesadzonych scen podobała, nie sądzę że sięgnę po nią ponownie ale ocenę pozostawiam wam.

Właśnie, a wy przeczytałyście już Pięćdziesiąt odcieni? Jakie odczucia? Podobają wam się tego typu pozycję, czy po przeczytaniu powiedziałyście nigdy więcej ?

www.haluksy.biz www.wiekannmanschnellabnehmen.eu www.celulit.com.pl