Czy to już miłość?

Czy to już miłość?

Podczas dzisiejszego biegu przypomniałam sobie jak w jednym z postów opisywałam swój stosunek do biegania, wspomniałam wtedy, że biegać poprostu lubię, ale czekam na miłość. Ponieważ bieg był długi i monotonny postanowiłam odpowiedzieć sobie na pytanie, które zadałam w tytule. Minęło dokładnie 6 miesięcy mojego zmagania ze swoimi słabościami, tak więc jeśli bieganie tylko lubię, to dlaczego:

*obolała po maratonie zapisałam się kolejny

*na ostatnich kilometrach maratonu zamiast o bólu myślałam o czasie w którym przekroczę metę

*biegnę i strofuję się prostuj plecy, ręce luźno, wzrok przed siebie

*wychodzę o 5 tylko dlatego żeby zrobić wybieganie, bo potem jest już za gorąco

*mówię wszystkim, że jestem maratończykiem

*ostro ćwiczę skipy i przyśpieszenia pomimo, że strasznie tego nie lubię

*wiem już gdzie i kiedy wystartuję w następnym sezonie

*w moim komputerze jest zakładka sport, gdzie roi się od stron biegowych

*czekam na kolejne dyszki w moim mieście

*biegam rano a potem wieczorem myślę poszłabym pobiegać

*wybieram się na zawody nawet jeśli wiem, że są o 16 i będzie wtedy bardzo gorąco

*wszystkie medale powiesiłam na ścianie w pokoju

*przejeżdżam rowerem przez jakąś piękną okolice i analizuję czy dobrze by się tu biegało

*wolę buty biegowe niż wysokie obcasy

*coś tam boli, coś tam strzyka to nic, biegnę dalej

Miłość do biegania w pewnym sensie wiąże się z akceptacją bólu. Jest to trochę masochistyczne uczucie. Myślę, że juz kocham, wiem że kocham :)

                                           Juuuupi bieganie jest fajne:)

                                          A odpoczynek po treningu bezcenny:)

www.haluksy.biz www.wiekannmanschnellabnehmen.eu www.celulit.com.pl